jolantaos

Bogaty poniedziałek

dodane: 2009-11-16 23:00:37 ostatnia zmiana: 2009-11-16 23:42:37

Pan Listonosz przyniósł dzisiaj przesyłki. Mam wrażenie, że cała torba była tylko dla mnie i nic więcej się do niej nie zmieściło.

Po kolei, codziennie coś będzie się pojawiać na stronie.

Zaczynam.

Najpierw dostałam przesyłkę od Tkatry. Zapachniało świętami.

  Dwie choinki z Chocomoco.

  Przepiękne opakowania świąteczne z Wawela. W tej samej szacie graficznej jest jeszcze nadziewana piernikowa i Kasztanki oraz gorzkie 70 i 90%. Naoglądałam się już opakowań wigilijnych i chyba w tym roku najładniejsze wydał Wawel.

 Wedlowska truskawkowa ze świątecznym ornamemtem.

  Tu Wawel z promocją "Słodki  styl", o której pisałam wcześniej.

  Goplana w swojej charakterystycznej szacie: likierowo-truflowa i alpejska wielkanocna.

   Terravita nadziewana marcepanem.

  Karina z Kolonii o smaku śmietankowym 200 g.

  Maluszek Lindta, a właściwie z firmy Lindt & Sprugli zwyprodukowany we Francji.

Same wspaniałości.

 

Świąteczne obrazki.

dodane: 2009-11-15 19:31:07 ostatnia zmiana: 2009-11-15 19:31:07

 

Drobny wypad do Tesco zaowocował małymi batonikami i zawrotem głowy. Atak świątecznych słodyczy w pełni. Dodałam do bloga z danymi o nowościach dział świąteczny i będę go uzupełniać tym co zobaczę lub zdobędę. Na początek małe batoniki.

Z Elbląga z firmy Wolność pochodził batonik z nadzieniem czekoladowym z okruszkami waflowymi i orzechami arachidowymi. Pomimo tego, że jest to tylko polewa kakaowa smak całkiem znośny.

                         

Następna paczuszka to cztery 25g batoniki, których dystrybutorem jest Rakpol, a producent nieznany, jedynie wiadomo, że z unii. Batoniki są zupełnie niesamowite. Pod cienką warstwą czekolady znajduje sią galaretka dwuwarstwowa - na dole owocowa na górze jogurtowa. Smaki galaretek owocowych są różne: truskawkowy, bananowy i owoców leśnych. Batoniki są zupełnie nietypowe, ale smaczne.

Słońce na horyzońcie.

dodane: 2009-11-13 23:56:27 ostatnia zmiana: 2009-11-14 00:23:45

Zaświeciło dzisiaj. Naprawdę. Na własne oczy widziałam.

Najpierw rano około ósmej. Niestety zobaczyłam tylko odbicie na sąsiednim bloku. A potem około południa wyszło w dziurze między chmurami. Poleciałam na spacer. Po dziesięciu minutach schowało się. Ja już miałam naładowaną bateryjkę i poniosło mnie jakieś 5 km wzdłuż rzeki. Tyle czasu zdala od lodówki. Podziwiam swoją odporność. Moje wrażenia były bardzo podobne do tego co zaprezentował dzisiaj kot Garfield. Zaraz po wyjściu z domu poczuł się wycieńczony z głodu i wrócił na posiłek. Kocham tego kota. W szczególności jego podejście do jedzenia. Sylwetką coraz bardziej go przypominam. A może by się tak zrobić na rudo?

Dla uczczenia tego faktu upiekłam mrożoną pizzę, a Pan Małżonek wylosował to: 

Co za nazwa! Delikatna czekolada półgorzka. Jadałam gorzką, deserową i mleczną, ale półgorzka? Całkiem zresztą smaczna. I jakie apetyczne opakowanie.

Cappuccino.

dodane: 2009-11-12 23:03:07 ostatnia zmiana: 2009-11-12 23:03:07

Aktualna pogoda przypomina, że czas zacząć przygotowania do snu zimowego. Żeby przetrwać trzeba jeść, jeść, jeść. Według misia Bogusia z "Sezonu na misia" najlepiej jak będzie to osiem pełnych posiłków dziennie plus przekąski. Jeśli jednak przypadkiem trzeba zrobić jakiś wysiłek, coś bardziej skomplikowanego, to niezbędna jest substancja budząco- oprzytamniająca. Kawa lub mocna herbatka - nie pomylić z melisą. Na drogę można zabrać dwa w jednym. Czekoladę cappuccino. Dostarcza nieco kalorii i kawę. Pychota.

 

Malinowa i karmelowa.

dodane: 2009-11-11 15:11:36 ostatnia zmiana: 2009-11-11 16:26:26

Ponura pogoda doprowadza mnie do jesiennej depresji. Brak słońca rekompensuję sobie słodyczami. Światło jest takie marne, że nie sposób zrobić dobre zdjęcia. Nie mogę się obudzić. Więcej światła dają chyba żarówki. Niedługo będziemy się spotykać z Panem Małżonkiem tylko przy obiedzie. Pan Małżonek po obiedzie zaczyna zasypiać, ja się dopiero budzę.

Wczorajszy paskudny dzień przeżyliśmy na słodyczach. Na przystawkę przed obiadem zjadłam pół kilo winogron sułtanek, a Pan Małżonek banana. Na deser były rogale Marcinki. Ups. Powinnam to wykropkować. Poznań sobie zastrzegł, że Marcinki są ich, więc my możemy tylko jeść rogale tradycyjne - bydgoskie albo kujawskie.

http://gieldaspozywcza.pl/Wiadomości/Bydgosko-poznańska-wojna-o-słodkie-rogale-18537.html

Na koniec Pan Małżonek przytargał z lodówki pudło z czekoladą. Pogmerał w zasobach i wyciągnął to:

  

Rozpakowałam. Gryz. I ble. Kujawianka się nie popisała. Kiepska czekolada, jeszcze gorsze nadzienie. Lepsze by było z malinowej galaretki. Może uratowałoby całość.

Po takiej wpadce Pan Małżonek zanurkował po raz drugi. Kiedy się wyłonił widać było, że tym razem trafił dobrze.

   

Doskonała czekolada z serii wykwintnej gorzkiej Goplany zrekompensowała nam poprzedni zawód. Dzisiaj zniknęły jej resztki. W końcu pogoda nie jest ani trochę lepsza.

http://gieldaspozywcza.pl/Wiadomości/Nowe-ekskluzywne-opakowania-czekolad-gorzkich-Goplana-10259.html

Księżniczka i pirat.

dodane: 2009-11-10 19:32:59 ostatnia zmiana: 2009-11-11 14:48:47

Wpadłam na chwilę do Biedronki tylko po jogurty. Wyszłam z księżniczką i piratem. Pierwszy raz widziałam takie czekoladki. Zwykle zestaw czekoladek 15 gramowych to były cztery maleństwa z motywem okolicznościowym np. zimowym,  z Mikołajem czy wiosennym. Tym razem Millano wypuściło zestaw typu puzzle, cztery czekoladki stanowią całość.

Dwa zestawy na zasadzie dla dziewczynki i chłopca. I to dla jednego. Malutkie czekoladki tematyczne można było traktować oddzielnie, rozebrać paczkę i obdarować różne dzieci. Te zestawy ładnie wyglądają tylko razem. Będę się musiała "poświęcić" i zjeść je na raz, a potem opakowanka zapakować do kopertki foliowej i dołączyć do kolekcji. I czy to oznacza, że w tym roku nie będzie małych czekoladek z Mikołajem?

 

Cote d`Or Fruit de la Passion.

dodane: 2009-11-09 22:02:06 ostatnia zmiana: 2009-11-09 22:18:21

Pobyt w delikatesach Alma zaowocował nową czekoladą Cote d`Or Fruit de la Passion z nadzieniem czekoladowym o smaku marakui i kompozycji owocowej czyli bananów. Trochę przydługawo, ale te czekolady mają skomplikowane nazwy. Banany wynikły ze składu na opakowaniu. Tym razem nie ma kłopotu z krajem produkcji - Belgia.

Przybyły też opakowania zgubione, zapomniane i znalezione. Nowy kartonikowy Wedel z orzechami laskowymi i stara Kujawianka o smaku śmietankowym.

  

Na końcu pojawił się wafelek Elitesse ze Skawy. Całkiem smaczny.

  

Wawel też już wyprodukował czekolady w świątecznych opakowaniach. Piękna Malaga z dzwonkami wpadła mi w oko. Do koszyka jeszcze nie. Próbuję utrzymać w ryzach swoje łakomstwo i ograniczam zakupy. Gorzkiej czekolady zjada się mniej niż nadziewanej, szczególnie takiej smacznej jak Malaga. Była też świąteczna czekolada w kartonikach Dark. Została na półce. Mamy jeszcze w zapasach gorzką.

Batoniki marcepanowe i wspomnienia.

dodane: 2009-11-08 16:21:15 ostatnia zmiana: 2009-11-08 17:13:49

Ania przyniosła marcepanowe batoniki. Były w większym opakowaniu kartonowym. Kupione w Netto. Wyprodukowane w Niemczech pod marką Schluckwerder. Najlepsze marcepany produkuje sie podobno w Lubece.

Bardzo lubię marcepan. Batonik był smaczny. Ania jednak nie była zadowolona. Przypominał jej pralinki. I tak zaczęły się wspomnienia o pralinkach z Jutrzenki.

Jutrzenka produkowała kiedyś pralinkowe cukierki o smaku truskawkowym i porzeczkowym. Stałam kiedyś w czasach braku wszystkiego w olbrzymiej kolejce po słodycze z Jutrzenki. Zaczął lać deszcz. Nikt nie wyszedł z kolejki. Kiedy po ponad godzinie doszłam do lady zostały już tylko pralinki porzeczkowe. Bardzo mi smakowały.

Jutrzenka produkowała też inne wyroby z czarnymi porzeczkami tzw. Morenę. Była to czarna porzeczka z alkoholem w czekoladzie. Można ją było kupić w sklepie firmowym. Była bardzo smaczna.

 

Wafelkowy potwór.

dodane: 2009-11-04 14:22:09 ostatnia zmiana: 2009-11-08 00:14:35

Wafelkowy potwór w akcji. Kupuję i pożeram wafelki w czekoladzie oraz batonikociasteczka.

Lion o smaku orzechowym. Smaczny.

 Mister Choc karmelowo- karmelowy czyli herbatnik, delikatny krem karmelowy i karnelowy ciągutek w czekoladzie. Smaczny ale wściekle słodki.

Kokosowa Estella w białej czekoladzie. Smaczna.

Grześki. Takie sobie.

KitKat orzechowy. Bardzo smaczny.

Wafel w czekoladzie o smaku orzechowym. Smaczny.

Prince Polo o smaku caffe latte. Jeszcze nie zjedzony!!! Poprawka, zjedzony. Pyszny. Po otwarciu unosi się cudowny delikatny zapach kawy.

Na półkach pojawiła się świąteczna wersja czekolad z Wedla. Opakowania są takie jak zawsze, ale z gwiazdkami u dołu. Ładnie wyglądają. Widziałam już kilka smaków. Na stronie Wedla nic na ten temat nie ma. Jak zawsze.

Mandarynka z jaskiniowcami.

dodane: 2009-11-03 23:08:13 ostatnia zmiana: 2009-11-03 23:17:35

Czekolada nadziewana z jaskiniowcami to jedna z ośmiu z całej serii nazwanej Czekoladina. Ta miała w środku smaczną galaretkę o smaku mandarynkowym. W zasadzie od czekolad Kujawianki różni się wyłącznie opakowaniem.

 

Cała seria to nadziewane czekolady, batony, praliny i mleczka. http://www.kujawianka.com.pl/index.php?&id=3&cid=32&l=pl 

W ubiegłym roku były też czekolady z Flinstonami w mikołajowych czapkach w 4 smakach.  http://www.kujawianka.com.pl/index.php?id=10&l=pl 

 

Blogi
x